Zielona Szkoła

Kotlina Kłodzka

21 - 26 maja 2007 r.

Oto jak uczestnicy tegorocznego wyjazdu na zieloną szkołę wspominają najciekawsze chwile. Czekamy na inne relacje.

Poniedziałek

21 maja

Dnia 21 maja o godzinie 650 zaczęła się nasza przygoda. Gdy weszliśmy do autobusu, niektórym z nas zrobiło się smutno, bo rodziców nie zobaczymy cały tydzień! Gdy tak jechaliśmy, podziwialiśmy piękne widoki górskie. Niektórzy z nas spali, a niektórzy rozmawiali albo słuchali MP3. Gdy już do jechaliśmy na miejsce, musieliśmy chwilkę zaczekać, bo pani musiała przydzielić nam pokoje. Następnie zanieśliśmy swoje bagaże do pokoju. Po chwili niektórzy się rozpakowali. Po krótkim odpoczynku pani powiedziała, że mamy się szykować na obiad. Gdy zjedliśmy obiad, panie dały nam pół godziny na zakupy. Po zakupach wróciliśmy do schroniska. Tam zjedliśmy kolację. Poszliśmy się wykąpać i spać.

Angelika Humeniuk

.

 

Wtorek

22 maja

Wstaliśmy o godz. 700 rano. Jedna grupa szykowała śniadanie, druga szykowała talerze i kubki. Zjedliśmy śniadanie, które nam bardzo smakowało. Po śniadaniu sprzątaliśmy pokoje, za które otrzymywaliśmy punkty. Później przygotowaliśmy się na wycieczkę do Kopalni Węgla w Nowej Rudzie. Dostaliśmy do wykonania zadania, za które otrzymaliśmy węgielki w formie nagrody. Po zwiedzeniu kopalni był czas wolny na odpoczynek lub zrobienie zakupów. Odpoczywaliśmy w schronisku około godziny. Później był obiad. Po południu autokarem podjechaliśmy na Przełęcz Jugowską, by stamtąd czerwonym szlakiem Wspiąć się na szczyt Wielkiej Sowy. Z odnowionej wieży widokowej można było podziwiać widok, niestety mocno zniszczonego ekologicznie drzewostanu.

Zmęczeni, ale szczęśliwi zeszliśmy na Przełęcz Sokolą, gdzie czekał na nas autokar. Jeszcze Mieliśmy czas wolny - 1 godz. Wróciliśmy do schroniska. Odpoczęliśmy i zaczęliśmy wieczorne sprzątanie. Następnie przygotowaliśmy kolację, która nam bardzo smakowała. Po kolacji toaleta wieczorna, przygotowania do snu. Od godz. 2200 cisza nocna. Jestem zadowolona z wycieczki, podczas której zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc. Chciałabym, aby odbywały się one częściej.

Anna Szpiganowicz

.

 

Środa

23 maja

Po śniadaniu pojechaliśmy do Kłodzka.

Zwiedziliśmy tam twierdzę Kłodzką. Oprowadzała nas miła Pani przewodnik. Niektórzy bali się tam pójść, bo było tam bardzo ciemno, ale w końcu przełamali strach i poszli. Twierdza ta posiadała dużo krętych i ciasnych korytarzy. Jeden z nich miał tylko jeden metr wysokości, więc musieliśmy iść na czworaka. Potem poszliśmy do pięknego kościoła. Pokręciliśmy się jeszcze troszkę po mieście. W drodze powrotnej jedni wybrali się na basen, a pozostali wybrali zakupy w pobliskim sklepie. Potem wszyscy wróciliśmy do schroniska, zjedliśmy kolacje i poszliśmy spać. Bardzo mi się podobało.

Anna Lubocha

.

 

Czwartek

24 maja

.

 

Piątek

25 maja

.

 

Sobota

26 maja

Sobota była ostatnim dniem zielonej szkoły. Niektórzy zwlekali z pakowaniem do tego dnia. Po zjedzeniu śniadania poszliśmy robić porządki w naszych pokojach. Gdy już wszyscy posprzątali, oddaliśmy klucze. Potem już wyruszyliśmy w drogę powrotną. Zatrzymaliśmy się przy zamku Książ. Bardzo mi się podobał, a szczególnie sala Maksymiliana. Następnie nie zatrzymując się w Wałbrzychu, pojechaliśmy do Świdnicy. Tam zjedliśmy obiad. Potem poszliśmy do Kościoła Pokoju. Miał bardzo bogate wnętrze. Gdy już go zwiedziliśmy, poszliśmy do autobusu.

Potem został nam już tylko jeden postój i byliśmy już w domu. Bardzo podobał mi się ten wyjazd.

Filip Dziedzic

Ostatni dzień zielonej szkoły spędziliśmy w drodze do domu. Jednak to nie wszystko. Zwiedziliśmy piękny zamek Książ leżący niedaleko Wałbrzycha. Żeby obejrzeć ten zabytek, należy zostawić samochód na parkingu i przejść kilka metrów. Idąc asfaltową drogą wśród pięknej zieleni, dochodzi się do wielkiej bramy zamkowej. W zamku  znajduje się bardzo wiele sal o przeróżnych nazwach. Między innymi Salon  Zielony, Sala Maksymiliana, Salon Biały, Salon Chiński, Salon Gier, Salon Barokowy, Sala Rycerska. Zamek ten był przebudowywany przez wieki  i tak oto przybrał taki wygląd.

Ale dość już o zamku przenieśmy się do Świdnicy, gdzie zwiedzaliśmy piękny Kościół Pokoju. Zbudowany jedynie z gliny, drewna i słomy. Był bez wieżyczek, ponieważ w tamtych czasach nie wolno było budować kościołów z nimi. W Polsce są tylko dwa takie w Świdnicy i w Jaworze. Kościół wywarł na mnie największe wrażenie. Oprócz kościoła zwiedziliśmy jeszcze uroczy stary rynek Mieliśmy też zwiedzać muzeum kupiectwa, ale ten dział był zamknięty, więc wróciliśmy do autobusu i wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. W Obrzycach byliśmy koło 2100 . Bardzo podobała mi się ta wycieczka, na następną również pojadę.

Martyna Słowińska

.

 

 

Powrót